I na mnie przyszła pora!

14 czerwca po godzinie 14, w kościelnych murach można było usłyszeć głośne, pewne i podwójne TAK!
Nie da się ukryć – być po drugiej stronie to dziwne uczucie. Być Panem Młodym. Być fotografowanym.
Nie byłbym sobą, gdybym tego dnia nie miał choć na chwilę aparatu w dłoni. Zaczęło się od przygotowań (fryzura i makijaż), które w pełni były uwieczniane moim okiem. Było też zdjęcie w kościele (poniżej) oraz  grupowe. Podstawowe pytanie, które słyszałem od ponad roku – a im bliżej do ślubu, tym większa była częstotliwość tego pytania: kto Wam będzie robić zdjęcia?! Wybór był prosty – Szymon Olma.  Czemu on? Dobre oko, ciekawe reportaże, swój styl. O efekty jestem spokojny :) Dodam, że wesele rozkręcał kapitalny DJ Bartii. No po prostu mistrzostwo!  Nasi goście byli non stop na parkiecie!  Życzę Wam wszystkim tak udanego wesela, takich gości, taką obsługę (foto, dj, sala, ksiądz). Uśmiech nie znikał nam tego dnia z twarzy. Najlepszy dzień!

 naszslub

PS.Prawda, że mam najpiękniejszą Żonę? :)